Wyprawa motocyklowa Bałkany 2015




część 1 część 2



Wyprawa została zorganizowana przez sympatyków aktywnego wypoczynku na motocyklu, a trasa – zgodnie z planem – ma przebiegać przez Słowację, Węgry, Rumunię, Bułgarię, Serbię i Czechy. Do przejechania w ciągu 17 dni, mamy około 4500 kilometrów.  Podróż zaplanowano głównie pod kątem zwiedzania ciekawych miejsc i okolic, znajdujących się na trasie. Rozmowy o planowanym wyjeździe, czyli gdzie, co, jak i w jakim terminie, trwały od sierpnia 2014 – najczęściej w trakcie spotkań przy piwku. Propozycji było kilka, lecz Bałkany – a szczególnie trasa do Delty Dunaju, były wyjątkowo atrakcyjne – zwłaszcza z wymarzonym przejazdem przez Karpaty, drogą Transfogarską, aż do Delty Dunaju. Z kolei powrót do domu zaplanowaliśmy przez Bułgarię i wzdłuż Dunaju. W grudniu 2014 ostatecznie ustalono termin wyjazdu na dzień 08.08.2015. Ekipa chętna i zdecydowana to: Agnieszka (na Kawasaki 800), Stasiu (na Hondzie Valkiria 1500) oraz ja – Waldek (na Motto Guzzi EV80 California 1100).

Wyjazd z Bogatyni – w uzgodnionym terminie, kierunek Rabka Zdrój, a dalej – prosto na Słowację, przekraczając granicę w Jurgowie.
Od tego punktu, kierujemy się na Poprad. Piękno Tatr podziwiamy z siodełka motocykla, a jest co podziwiać, tym bardziej, że droga jest kręta i bardzo urozmaicona, a przez to chwilami nawet niebezpieczna, lecz nade wszystko bardzo ciekawa. Odcinek trasy Nowa Wieś Spiska – Różniawa – Aggatek, naprawdę warto przejechać – to taka „mała Transfogarska”. Mnóstwo tu zjazdów, podjazdów, pętli, serpentyn, a zatem – niejako w nagrodę – przepiękne widoki, chwilami zapierające dech w piersiach. Na Węgry wjeżdżamy w dniu 09.08.2015.
U Madziarów zatrzymujemy się na Camp Thermal w Hajduszloboszlo. Tu zaplanowaliśmy sobie dwa dni postoju, aby odpocząć zarówno po przebytych wielu kilometrach, jak i od skwaru lejącego się z nieba.
Do granicy z Rumunią docieramy bezproblemowo. Bardzo szybka kontrola paszportowa, szybkie tankowanie i już rwiemy się, aby jak najszybciej ruszyć dalej w drogę. Stanie w miejscu w tym upale, było dla nas po prostu zabójcze. Wreszcie ruszamy - uffff. Po drodze mijamy słynne miasteczko z cygańskimi pałacami. Faktycznie robią wrażenie. Robimy kilka szybkich fotek i zmykamy – kolejny cel – Turda. Właśnie tam mamy zamiar zwiedzić zabytkową kopalnię soli.
Wiemy, iż jest to wyjątkowo cenna atrakcja turystyczna. Pierwsze wzmianki o kopalni, to czasy Cesarstwa Rzymskiego. W planie zwiedzania w dniu dzisiejszym, mamy jeszcze potężną twierdzę i katedrę prawosławną w miejscowości Alba Julia. Doskonale wiemy, iż naprawdę warte są obejrzenia.
Zwiedzanie i fotki zajmują nam około dwóch godzin, po czym ruszamy w dalszą drogę – tym razem na celowniku zamek Hunedora (tzw. Czerwony Zamek).
Atrakcja turystyczna bardzo popularna i nieprzerwanie odwiedzana przez tłumy turystów. Następnego dnia opuszczamy motel i wyruszamy w drogę. Słynna Transfogarska czeka! – Oj!!! Będzie frajda!!!
Dojazd do słynnej drogi, wiedzie krętą drożyną przez las. Jest to taki mały przedsmak tej wspinaczki, która nas czeka na szczytach Karpat. Wyjeżdżamy z lasu i jednocześnie wydajemy okrzyk zachwytu – cała serpentyna w pełnej krasie.
Jazda w górę po zakrętach i agrafkach to – totalny odlot i pełna radocha!!!
Wjeżdżamy na przełęcz na wysokości 2034 m n.p.m. Na parkingach jest tu bardzo tłoczno, zarówno od turystów, jak i straganów gdzie Rumuni proponują wędzone i pieczone swojskie jadło. Chwilka odpoczynku zwiedzanie, fotki, konsumpcja i w drogę na drugą stronę Karpat przez tunel o długości 880 metrów.



część 1 część 2




Powrót