Lubsko







2010-09-08 – zakończenie sezonu

Początek drugiego, wrześniowego weekend’u, „objawił się” piękną – niemal wciąż jeszcze – letnią pogodą, dlatego nie miałem najmniejszych wątpliwości, aby wybrać się Marzenką do Lubska na ostatni zlot, kończącego się już sezonu 2010. No i pojechaliśmy i przybyliśmy…

Na miejscu było już sporo osób i równie dużo ciekawych sprzęcików, zatem było co fotografować.
Około południa nadszedł wreszcie moment, w którym Gospodarze rzucili hasło do formowania kolumny paradnej. Oczywiście informacja ta wzbudziła wśród zlotowiczów wiele pozytywnych emocji, dlatego też, „kto żyw – dosiada sprzęta” i z uradowaną buźką, czym prędzej zajmuje miejsce w szyku.
Przy pięknej pogodzie i w doskonałych humorkach, wyruszyliśmy „wielką chmarą” do centrum Lubska na spotkanie z Mieszkańcami tego urokliwego miasteczka. Echchch – jakże „piękne w życiu są tylko chwile” – takie właśnie chwile jak ta dzisiejsza parada…
Po powrocie z miasteczka, dobrze było posilić się obiadkiem, ale także – co równie ważne – przeznaczyć chwilkę na dłuższy odpoczynek przed kolejnymi atrakcjami, których na dzisiaj przewidziano jeszcze wiele.
A że świetnie potrafimy się bawić, tego akurat udowadniać nikomu nie trzeba – zresztą wystarczy spojrzeć poniżej:
Dzisiejszej nocy, nie wiele osób położyło się spać przed świtem. I nie chodziło już tylko o to, że niemal do rana trwały szaleńcze popisy „nocnych Marków” na swych zabytkowych sprzętach,
lecz to głównie za sprawą kapitalnych i jednocześnie bardzo głośnych występów, wielu zespołów muzycznych, zaproszonych na dzisiejszy zlot.
Niektórzy Zlotowicze bawili się dosłownie „do upadłego” – i tak właśnie miało być!!!

Dziękujemy wszystkim za wspólną zabawę i towarzystwo, no i do zobaczenia w roku przyszłym!!!

PS
Wszędzie dobrze, ale w Lubsku najlepiej… Moim zdaniem – i zapewne nie tylko moim – zloty motocyklowe w Lubsku, należą do jednych z najlepiej zorganizowanych imprez motocyklowych w naszym Kraju. Tu zawsze przyjmą Cię i ugoszczą pod swój dach, a w razie potrzeby – chętnie pomogą… Po prostu tacy już Oni są…







– Suchar & Company…