Marcin Mandyk
"krasnal"




Na świat przyszedłem w pamiętnym roku 1974 (ach te finały Mistrzostw Świata). Od małego przejawiałem zainteresowanie wszystkim co miało związek z jakimikolwiek mechanizmami (zegarki, huśtawki, karuzele itp.). Pociąg do dwóch kółek pojawił się chyba wtedy, gdy rodzice zaczęli zabierać mnie na wakacje skuterem "Osa" o pojemności bodajże 150ccm. Tą „potężną” maszyną z przyczepką podróżowała całą nasza 3-osobowa (ja miałem najbardziej komfortowe miejsce w środku między tatą i mamą) rodzina z Bogatyni nad jezioro Żywieckie co było nie lada trasą gdyż w jedną stronę to około 450km, a trzeba przy tym pamiętać że wtedy A4 była tzw. ”betonką” a nie taką autostradą jak dziś. Już wtedy (jak widać na zdjęciu) mój stosunek do aut był dość "olewający" hihihi...

Okres szkoły (podstawowej i średniej) minął mi jakoś bez związku z dwoma kołami. Nastała era samochodu, w 1978 roku w rodzinie pojawił się „maluszek” 126p, który służył wiernie aż do 1994 roku. Potem przyszła pora na „fiacika cienko-cienko” 700, miałem też dość krótko Renault R5 z roku ‘81 (był tak skorodowany że ledwo jeździł, ale za to miał elektryczne szyby - które w zimie przymarzały hihihi). Potem przyszedł czas na solidny wyrób niemieckiej motoryzacji czyli Opel Kadett 1.3 tzw. „łezka”.


Po paru latach jeżdżenia autem zaczęła kiełkować w mojej głowie myśl kupna motocykla. Nie wiedziałem jeszcze jaki konkretnie model to będzie ale bulgot silnika V2 powodował ciarki na plecach a styl „nogami do przodu” był jednym który mi odpowiadał. W 2003 roku w trakcie zbierania funduszy na wymarzony motocykl przeglądałem strony www z ogłoszeniami. Na jednej z nich była wystawiona Yamaha XV535 Virago z 2000 roku, czyli 3-letnia ale z przebiegiem tylko 1300km (!!!) - normalnie prawie "nówka". I tak stanęło. Pojechałem po nią do Warszawy i wróciłem do domu już na stalowym rumaku.

W sumie dopiero zaczynałem się uczyć jeździć gdy poznałem ludzi których pasją były też motocykle i po 4 miesiącach od kupna moto pojechałem na swoją pierwszą wyprawę motocyklową do Helsinek ("Finlandia 2003"). Po 2 sezonach jeżdżenia 535 zrobiła się ona troszkę za mała dla mnie i zacząłem rozglądać się za czymś większym. Okazja trafiła mi się już we wrześniu 2005 roku - kupiłem od kumpla Virago 1100 :) Nooo, teraz jest czym pojechać i w trasie wyprzedzanie nie jest już takie trudne.

Na początku 2008 roku kupiłem nowy motocykl i przesiadem się z choppera na cruisera - Kawasaki VN 1500 MeanStreak. Dużu moment obrotowy, spora masa (prawie 300kg) i zupełnie inna pozycja jazdy sprawiały na początku trudności a prowadzenie nie było zbyt łatwe. Jednak w miarę pokonywania kilometrów oswoiłem tego cruisera i mimo tego, że nie jest to motocykl zaliczany do klasy turystycznej można nim wygodnie we dwoje pojechać naprawdę w daleką trasę